środa, 19 kwietnia 2017

Winnica - recenzja

http://planszowki.blogspot.com/2017/04/winnica-recenzja.html
Winnica to nowość od wydawnictwa Granna. Ze względu na swój mały rozmiar zabraliśmy grę na święta, dzięki czemu została przetestowana wzdłuż i wszerz. Udało się nam usiąść do niej nie tylko z rodziną, ale też bardziej ogranymi znajomymi. Czy rysowanie dróg na karteczkach można uznać za dobrą rozrywkę?

Wiek: 10+
Liczba graczy: 1-12
Czas gry: około 15 minut
Wydawca: Granna
Tematyka: winobranie
Główna mechanika: budowanie sieci/dróg
BGG: Avenue


Grę przekazało nam wydawnictwo Granna.

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Pierwszą rzeczą rzucającą się w oczy przy Winnicy jest rozmiar jej pudełka (20 na 20 centymetrów). Kartonik jest dość spory jak na zawartość, którą ukrywa - trochę kart, instrukcję i gruby notesik. Wolałbym bardziej kieszonkowy rozmiar opakowania, szczególnie że Winnicę można by zmieścić do naprawdę małego pudełeczka.

Karty mają proste ilustracje, ale są czytelne i po kilkunastu partiach nie widać na nich śladów zużycia. Kartki w notesiku zawierają wszystkie informacje potrzebne do zabawy, łącznie z miejscem na zapisanie punktów i przeglądem dostępnych kart. Dzięki temu nie trzeba widzieć co odkryto z talii, wystarczy, że ktoś poda nam odpowiedni numerek narysowanego na niej kafelka.

Najważniejszy element Winnicy - notesik - liczy sobie 150 kartek. Z jednej strony to całkiem sporo (75 partii we dwoje), ale też w większym gronie może szybko ich zabraknąć (to raptem 12 rozgrywek przy podanym na pudełku górnym limicie graczy). Na szczęście Winnica nie należy do drogich planszówek. Podejrzewam jednak, że z czasem przydałaby się opcja dokupienia luzem dodatkowego notesiku.

Kasia:

Winnica to tak naprawdę gra niemal kieszonkowych rozmiarów, choć zamknięto ją w nieproporcjonalnie dużym pudełku. Wykonana jest ładnie, choć niewielka liczba komponentów powoduje, że kwestie wizualne są tu raczej drugoplanowe. Istotne jest to, że najważniejszy element tej planszówki, czyli kartki do zaznaczania tras są czytelne i dobrze zaprojektowane. W szczególności podoba mi się, że na każdej z nich znajduje się niewielka "ściąga" z układem  dróg, która ułatwia rozgrywkę.

Trzeba pamiętać, że jest to specyficzny typ planszówki, która z czasem się zużywa. Pomimo dość grubego notesiku z kartkami do gry, prędzej czy później przyjdzie moment, kiedy się one skończą. Niewysoka cena Winnicy sprawia jednak, że nie powinno to być przeszkodą w zaopatrzeniu się w tę małą karciankę.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Winnica to jedna z niewielu gier, do których zasady ogarniała Kasia. Zabawa polega na rysowaniu ścieżek na mapce tak, by poszczególne winnice zebrały jak najwięcej winogron. Dostępne dróżki określają odkrywane z talii karty, a długość rundy zależy od ich tła. Może się więc zdarzyć, że winnica będzie aktywna dłużej (pozwalając na swobodniejsze rysowanie i planowanie) albo krócej (wymagając szybkiego łączenia winogron z budynkiem).

Reguły zabawy są proste, chociaż mniej ogarnięci planszówkowicze mieli przed partią kilka pytań. Najważniejszą informacją do zapamiętania okazała się konieczność narysowania linii także na winnicy (droga musi przez nią przechodzić, nie tylko kończyć się na polu obok). Na ogół pierwsza partyjka była rozgrywką treningową, późniejsze już standardową rywalizacją o punkty.

Kasia:

Zasady gry są bardzo proste, a instrukcja wyjaśnia je nie pozostawiając żadnych wątpliwości. Dzięki temu Winnica jest przystępna także dla osób nie mających wcześniej kontaktu z planszówkami. Tak właściwie jest chyba tylko jedna sytuacja, w której odradzałabym tę grę - są to problemy z orientacją przestrzenną. Niekiedy bowiem nawet umieszczone na kartach pomoce mogą się okazać niewystarczające.

Ocena Wiktora: 9/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

W tekście nie znajdziecie opisu rozgrywki we dwoje! Dlaczego? Bo w przypadku Winnicy liczba graczy nie ma żadnego znaczenia. Przebieg i odczucia z zabawy są identyczne niezależnie od tego, czy rywalizuje się z żywym przeciwnikiem czy też kartą określającą poszczególne progi punktowe. Naturalnie więc wynika z tego, że Winnica bardzo dobrze się skaluje.

Dużą rolę w zabawie odgrywa los, ale nie można obarczać go winą za porażki. Niemal zawsze grając bezpiecznie udaje się zgarnąć chociaż kilka winogron, a już od właściwego planowania zależy, jaki osiągnie się wynik. Ciekawym rozwiązaniem jest konieczność zdobywania coraz większej liczby punktów tak, by każda kolejna winnica miała więcej winogron od poprzedniej. Z jednej strony nie pozwala to na szybkie połączenie linią masy owoców, z drugiej skłania do łączenia ze sobą krótszych ścieżek, by pod koniec pławić się w winogronach. Trzeba też pamiętać, że każde zero (otrzymane np. za wynik niższy niż przy poprzedniej winnicy) to na koniec minus pięć punktów!

Winnica nie nadaje się na rozgrywki turniejowe, bo bardzo łatwo w niej oszukiwać (oczywiście nie polecam takich praktyk). Każdy sobie dróżki rysuje, co oznacza, iż trudno później prześledzić kolejne ruchy graczy. W pierwszej partii zawsze staraliśmy się zerkać do współgraczy, nie ze względu na brak zaufania, lecz by sprawdzić, czy dobrze zrozumieli reguły.

Logiczny charakter zabawy, niewielki rozmiar gry i jej proste zasady sprawiają, że nieźle sprawdza się ona w podróży. Już niewielki stolik lub chociaż kawałek siedzenia i jakaś podkładka do rysowania pozwalają na szybką partyjkę.

Winnica nie jest rewolucyjna, ale grało mi się w nią przyjemnie. Zabawa oferowała mi odpowiedni stosunek planowania do ryzyka i losu, bym w każdej partii próbował osiągnąć lepszy wynik i nie zniechęcał się przy braku szczęścia. We wstępie pisałem, że mieliśmy okazję przetestować tytuł na różnych rodzajach graczy i muszę przyznać, że poradził on sobie dobrze. Wszyscy bez namawiania wyrażali chęć rozegrania kolejnej partyjki. Z Winnicą pewne problemy mogą mieć jednak osoby bez wyobraźni przestrzennej, lubiące dopasować sobie zawsze kafelek przed jego dołożeniem. Nie ma tu możliwości cofnięcia ruchu, więc trzeba dobrze zastanowić się przed narysowaniem jakiejś dróżki.

Kasia:

Winnica to specyficzna gra, po której nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. W rzeczywistości jest to swego rodzaju łamigłówka, w której ważne jest planowanie oraz umiejętne radzenie sobie z losowością. Choć podczas pierwszej partii może wydawać się, że los ma duży wpływ na ostateczny wynik, to dochodząc do wprawy zauważamy, że strategia jest nie mniej ważna albo nawet ważniejsza. Jedna z zasad, która uwzględnia kary za nie dość dobrze zaopatrzone winnice, wprowadza do gry trochę presji i wymusza kombinowanie. Nie ma co tu liczyć, że rysując przypadkowe drogi uda się wygrać.

W grze ważne jest także zaufanie do współgraczy, gdyż w trakcie partii nie ma możliwości kontrolowania ich ruchów. Jeśli więc komuś z waszych znajomych zdarzają się nieuczciwe zagrania, to lepiej nie siadajcie z nim do Winnicy. Istotna jest też w tym kontekście pewność, że zasady zostały dobrze wytłumaczone i przez wszystkich zrozumiane.

Gra dobrze działa praktycznie w każdym gronie, co jest zasługą między innymi faktu, że nie ma tu ani krztyny interakcji pomiędzy graczami. Nie ma więc znaczenia czy przy stole siedzi jedna, dwie czy sześć osób. Dla niektórych może to być wada, ale Winnica to, tak jak pisałam, logiczna łamigłówka, więc bez żalu wybaczam jej ten brak.

Muszę przyznać, że mechanicznie jest to bardzo udana pozycja, widać tu inspiracje np. klasycznym Carcassonnem, choć jednocześnie gra sprawia wrażenie innowacyjnej. Myślę, że pomimo swojej niepozorności ma ona szansę spodobać się szerokiemu gronu odbiorców.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 8/10

Ocena:

Wiktor:

Winnica to ciekawa pozycja, która sprawdzi się w różnym gronie i przy niemal dowolnej liczbie graczy. Jej sporą zaletą jest też krótki czas jednej partii, który w połączeniu z prostymi zasadami tworzy tytuł dobry dla początkujących. Niska cena sprawia, że nawet jeśli jej mechanika nie przypadnie komuś do gustu, to strata nie będzie duża. Nasz egzemplarz, w którym zachowało się jeszcze sporo karteczek, trafi pewnie do mamy Kasi, która lubi od czasu do czasu samodzielnie porozwiązywać różne łamigłówki. A jeśli podczas wizyty zaproponuje nam partyjkę, to na pewno nie odmówimy. Odpowiadając na pytanie postawione we wstępie - tak, rysowanie dróżek może być dobrą rozrywką.

Kasia:

Winnica to mała i sprytna gra, której bliżej do zadania logicznego niż klasycznej planszówki. Niemniej sprawia ona sporo frajdy i pozwala sprawdzić się w tej nieco odmiennej rozrywce. Jej główną siłą jest prostota zasad w połączeniu z angażującą umysłowo zabawą oraz możliwość grania praktycznie w każdym składzie osobowym.

  • Dla kogo?
Dla: miłośników gier logicznych, bez interakcji, początkujących i zaawansowanych

Przypomina nam: Carcassonne

Plusy:

  • niewielkie rozmiary (bez pudełka)
  • proste zasady
  • dobre skalowanie
  • udane połączenie losowości i planowania
  • spora regrywalność...

Minusy:

  • ograniczona pojemnością notesika
  • zbyt duże pudełko


Grę do recenzji przekazało nam wydawnictwo Granna. Dziękujemy!

https://boardgamegeek.com/boardgame/205045/avenue

2 komentarze:

  1. dla mnie zbyt skomplikowane xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś okazję zagrać? Bo z opisu może i brzmi skomplikowanie, ale jak już się ogarnie co i jak, to śmiga bardzo fajnie. I można grać samemu bez straty frajdy ;)
      - W.

      Usuń