sobota, 20 maja 2017

Zaklinacze: Śmierć w szlamie - recenzja dodatku

http://planszowki.blogspot.com/2017/05/zaklinacze-smierc-w-szlamie-recenzja.html
Śmierć w szlamie to pierwszy dodatek do Zaklinaczy. Niewielkie pudełeczko zawiera dwie nowe talie: nieumarłych oraz tytułowy szlam. Czy fani podstawki powinni zainteresować się tym rozszerzeniem? Sprawdziliśmy!

Wiek: 10+
Liczba graczy: 2-4
Czas gry: około 45 minut
Wydawca: Gindie
Tematyka: fantasy, ekwipunek i zaklęcia
Główna mechanika: zbieranie zestawów, draft kart z toru
BGG: Zaklinacze

Grę przekazało nam wydawnictwo Gindie.

Śmierć w szlamie nie jest samodzielną grą.
Opis podstawowych Zaklinaczy przeczytacie tutaj.

Zawartość:

Wiktor:

Pudełko zawiera 56 kart, w tym cztery zastępujące te błędnie wydrukowane z podstawki. Każda z talii składa się 25 kart oraz jednej wioski. Na zdjęciach możecie zobaczyć też Pyrkonię, będącą lokacją promocyjną dołączaną do egzemplarzy zakupionych na konwencie. Śmierć w szlamie wyposażono we własną krótką instrukcję, która nie powtarza zasad z podstawki, a jedynie tłumaczy nowe reguły.

Zawartość jak na tak małe pudełeczko jest satysfakcjonująca. Postawiono na niewielki format i dobrze!

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10

Co nowego?

Wiktor:

Każda z talii wprowadza jakąś nową mechanikę. U nieumarłych są to wyprawy na cmentarz pozwalające dobrać wierzchnią kartę ze stosu odrzuconych. Przedmioty trafiają do ekwipunku, z potworami trzeba normalnie walczyć. W drugiej talii znaleźć można znaczniki szlamu, do którego odnosi się tekst na kartach sprzętu oraz potworach. Symbole wzmacniają przeciwników, ale też pozwalają np. zarobić kilka dodatkowych kryształów.

Poza tym obie talie to kolejne stwory, przedmioty i zaklęcia. W zestawie znajdują się też dwie wioski, których można używać w swoich rozgrywkach. Śmierć w szlamie nie wprowadza jakichś szaleńczych zmian, wykorzystuje raczej rozwiązania znane z podstawki, które odświeża dwoma nowymi mechanikami.

Ocena Wiktora: 6/10

Ocena Kasi: 7/10

Dodatek doczekał się nowych rewersów. To ukłon w stronę graczy, którzy narzekali na konieczność rozpoznawania talii na podstawie kolorów.

Wrażenia:

Wiktor:

Dodatek, podobnie jak podstawka, wygląda bardzo dobrze! Szczególne wrażenie robią ilustracje potworów. Na karcie smoka z talii szlamu trafił się lekki błąd, gdyż zabrakło na niej strzałki informującej o momencie odpalenia się zdolności (po dobraniu smoka). Poza tym Śmierć w szlamie trzyma wizualnie poziom podstawki.

Dwie nowe mechaniki nie wprowadzają wielkich zmian w zabawie, jednak trochę odświeżają Zaklinaczy. Możliwość wyprawy na cmentarz pozwala czasami "wykopać" coś potrzebnego z wierzchu stosu kart odrzuconych. W czasie rozgrywek korzystałem z tego rozwiązania raczej sporadycznie, chociaż momentami okazywało się bardzo przydatne. Było to widać szczególnie w sytuacji, gdy na torze zostawały same potwory, a ostatnia broń lądowała na cmentarzysku. Rozwiązanie z drugiej talii spodobało mi się jednak bardziej. Ikony szlamu widoczne na kartach mają wpływ na potwory, zwiększając ich siłę, ale też nagradzając walczącego np. dodatkowymi kryształami. Dodaje to grze trochę niekiedy męczącego liczenia, ale też tworzy większe zależności między kartami, co jest całkiem fajne.

Nowe potwory, przedmioty oraz zaklęcia nie odbiegają mocno od tych z podstawki. W każdej z talii znajduje się coś, co pozwala lepiej walczyć z zagrożeniami danego typu - nieumarłymi albo szlamem. Jest też trochę interakcji, ale raczej niegroźnej i niezbyt wrednej, natomiast fajnym pomysłem jest tarcza chroniąca przed atakami innych.

Kasia:

Śmierć w szlamie jest dodatkiem spójnym z podstawką, zarówno wizualnie jak i pod względem zastosowanych rozwiązań. Nie wprowadza drastycznych zmian, choć dodanie nowych mechanik odświeża nieco grę. Według mnie najciekawszą jest tytułowy szlam. Jedno jest pewne: trzeba się z nim obchodzić ostrożnie. Początkowo wszystko wydaje się być w porządku - szlamowe stwory nie są zbyt potężne - z czasem jednak robi się coraz trudniej, bo im więcej szlamu nas otacza tym bardziej nasze ruchy stają się ograniczone. To dość przemyślane rozwiązanie, w dodatku sensowne pod względem fabularnym.

Zdecydowanie podoba mi się też to, że dodatek jest do pewnego stopnia samodzielny, czyli że we dwójkę możemy grać tylko nim (oczywiście po zaopatrzeniu się w odpowiednie żetony). Może on więc stanowić kieszonkową dwuosobową karciankę. Nie mniej jednak dobrze się łączy i współgra z taliami z podstawki.

Odczucia z partii z tym rozszerzeniem nie różnią się moim zdaniem od wcześniejszych wrażeń z Zaklinaczy, jeśli więc jesteście fanami tej karcianki, to powinniście być usatysfakcjonowani.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 7/10  

Ocena:

Wiktor:

Zaklinacze: Śmierć w szlamie to dodatek odświeżający nieco podstawkę, który spodoba się fanom Zaklinaczy. Jak to często w przypadku rozszerzeń bywa, nie przekona ono osób nieprzepadających za główną wersją gry. Mechaniki pozostają bez większych zmian, dołożono jednak trochę nowinek.

Kasia:

Nie jest to może dodatek w rodzaju tych, które koniecznie trzeba mieć, ale pozwala on odkurzyć Zaklinaczy i nieco urozmaicić zabawę. Nie zawiodłam się też jeśli chodzi o stronę humorystyczną oraz grafiki - zachowano poziom z podstawki, więc jest bardzo dobrze.

  • Dla kogo?
Dla: fanów Zaklinaczy; miłośników nieumarłych i szlamu ;)

Plusy:

  • ładne ilustracje 
  • pudełko adekwatne do zawartośći
  • nowe rozwiązania odświeżające zabawę

Minusy:

  • błąd na jednej karcie smoka

Grę przekazało nam wydawnictwo Gindie. Dziękujemy!

http://gindie.pl/

2 komentarze:

  1. Hmmm... myśmy ograli kilkadziesiąt partii i nie zauważyliśmy błędów w druku... które to? Były czasem jakieś niejasności, ale nic potwornego. Co do recenzji to nie uważacie, że niektóre karty są lekko przegięte? Np. z tego co zaprezentowaliście - tarcza. Lekki koks. Wiem, że karty zazwyczaj się szybko przykrywa, ale jeżeli wpadnie w późniejszej fazie gry to inny gracz będzie nie do ruszenia. Dużo jest takich kart?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brunatny smok nie ma strzałki informującej kiedy korzysta się ze zdolności, wydaje mi się, że w sieci widziałem coś jeszcze, ale sam na to nie trafiłem.

      Tarcza chyba najbardziej przegięta, w jednej z gier Kasia trzymała się jej dość długo (w innych wypadkach dość szybko była zakrywana), ale przegięta raczej nie była. W dodatku są dwie tarcze, a tak to chyba sprzęt i czary każdego typu widać na fotkach :)

      - W.

      Usuń