wtorek, 11 lipca 2017

Gejsze - recenzja

https://planszowki.blogspot.com/2017/07/gejsze-recenzja.html
Obco brzmiące Hanamikoji zyskało dużo bardziej swojską i łatwiejszą do wymówienia nazwę! Gejsze to dwuosobowa karcianka ze ślicznymi ilustracjami, którą w Polsce wydała Nasza Księgarnia.

Wiek: 10+
Liczba graczy: 2
Czas gry: około 20 minut
Wydawca: Nasza Księgarnia
Tematyka: Japonia
Główna mechanika: zarządzanie ręką
BGG: Hanamikoji

Grę przekazało nam wydawnictwo Nasza Księgarnia.

Wygląd i wykonanie:

Wiktor:

Gejsze to mała gra w małym pudełku. Tytuł zawiera 7 płytek, 21 kart i kilkanaście żetonów. To wszystko. Mimo niewielkiej liczby elementów kafelki i karty przyciągają wzrok delikatnymi, ładnymi ilustracjami. Wygląd to na pewno mocna strona Gejsz, chociaż czarne pudełko nie jest do końca zachęcające. Grę wykonano porządnie (kafelki!) i mimo że karty nie mają ramek, to na razie nie widać na nich śladów użytkowania.

Kasia:

Gejsze to malutkie pudełko, które jednak wizualnie wyróżnia się elegancją. Czarny kartonik z ładną, delikatną ilustracją potrafi zaintrygować. Wewnątrz elementów jest niewiele, więc gra jest bardzo kompaktowa. Zajmuje niewiele więcej miejsca niż tradycyjna talia kart, więc można ją zabrać np. w podróż.

Na komponentach warto zawiesić oko ze względu na oryginalne, artystyczne grafiki. Bardzo mi się one podobają i jednocześnie świetnie współgrają z tematem. Wykonanie kart i żetonów także nie zawodzi. Mimo wielu rozegranych partii nie widać na nich większych śladów.

Ocena Wiktora: 8/10

Ocena Kasi: 9/10

Zasady i instrukcja:

Wiktor:

Gejsze mają proste zasady, a reguł jest niewiele. Celem zabawy jest zdobycie przychylności czterech gejsz albo też gejsz o łącznej wartości co najmniej 11 punktów. W tym celu dokłada się karty prezentów do wyłożonych na stole kafelków (muszą pasować kolorem/wartością). Akcje wykonuje się naprzemiennie, wykorzystując do tego żetony. Dostępne znaczniki pozwalają na cztery akcje:
  • odrzucenie dwóch zakrytych kart
  • odłożenie jednej zakrytej karty, która pod koniec rundy zostanie dołożona do właściwej gejszy
  • zagranie trzech kart, z których przeciwnik wybiera jedną i kładzie po swojej stronie
  • zagranie czterech kart (dwa komplety po dwie), z których przeciwnik bierze i dokłada jeden
Zwycięzca wyłaniany jest na koniec rundy. W przypadku remisu (cztery gejsze kontra 11 punktów) wygrywa osoba, która zdobyła przychylność gejsz o wartości 11 punktów. To istotne, bo w instrukcji zabrakło tej informacji, można ją znaleźć jednak w regułach opublikowanych w sieci. To też zasada, która nie do końca mi się spodobała. Jest jakaś taka trochę mało elegancka.

Poza wspomnianą wyżej wpadką reguły w instrukcji opisano zrozumiale.


Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 8/10 

Rozgrywka:

Wiktor:

Gejsze w dużej mierze bazują na wyczuciu przeciwnika. Oprócz tego pomaga też naturalnie liczenie kart, które pozwala oszacować szanse na zdobycie przychylności danej gejszy. Wystarczy pamiętać, że cyfra określająca punkty gejszy oznacza również liczbę danego rodzaju kart. Przewidywanie ruchów rywala jest o tyle istotne, że dwie dostępne akcje bazują na jego wyborach. Grając z Kasią prawie nigdy nie udawało mi się zgadnąć co zrobi. Gdy prezentowałem jej karty do wyboru zawsze brała tę, która z mojej perspektywy była dla niej najmniej opłacalna. Na ogół przegrywałem, więc w tym szaleństwie ewidentnie była jakaś metoda.

Sporą zaletą Gejsz jest krótki czas jednej partii. Bez problemu mieściliśmy się w pudełkowych 20 minutach, często kończąc rywalizację po jednej albo dwóch rundach. Kolejnym plusem jest kieszonkowy rozmiar gry, co czyni z niej dobrą pozycję na wyjazdy.

Co z minusami? Nie do końca podobało mi się to, ile wpływu miałem na końcowy rezultat (ale generalnie nie lubię przegrywać, więc może to mieć z tym jakiś związek...). Niekiedy karty układały się tak, że niewiele mogłem z nimi ugrać. Gejsze są więc trochę losowe. Wyraźnie też widać, że niektóre karty (o wartości 4 i 5) są lepsze od innych. Z tym akurat sprytnie sobie poradzono, bo przecież piątek jest pięć, a dwójki danego koloru tylko dwie. Łatwiej więc zdobyć przychylność słabszych gejsz o niższej wartości, ale obu graczom bardziej zależy na tych lepszych.

Ogólnie Gejsze wywarły na mnie dobre wrażenie, zabrakło jednak efektu WOW. To jednak sprytna, mała karcianka.

Kasia:

Gejsze to z jednej strony gra bardzo prosta, z drugiej skłaniająca do pogłówkowania. Losowość niezaprzeczalnie jest jej istotnym elementem, nie decyduje ona jednak o końcowym wyniku. W trakcie partii mamy wystarczająco dużo akcji, by zniwelować jej wpływ na ostateczny rezultat. Co ważne, jest tu też sporo niepewności, wynikającej z tego, że nie mamy pełnego rozeznania w sytuacji. Dodaje to emocji rozgrywce i sądzę, że jest jednym z elementów, który sprawia, że nie chce się od tej karcianki odchodzić po jednej partii.

Bardzo podoba mi się, że Gejsze to nie sama strategia czy suche przeliczanie korzyści. Bardzo ważną rolę gra tu też intuicja, swoista walka umysłów. By coś dobrze zaplanować należy uświadomić sobie, że nasz rywal ma inny ogląd sytuacji, trzeba więc spróbować wejść w jego buty, by zrozumieć jak zadziała. Jest niemal pewne, że nie uda się to w pełni, warto jednak próbować. Właśnie ta ciągła interakcja i zależność od wyborów przeciwnika jest bardzo ciekawym aspektem gry. To nie tylko bezmyślne dokładanie kart. Świetnie wszystko przemyślano, a gra, mimo swej prostoty, zyskuje zaskakującą głębię.

Ocena Wiktora: 7/10

Ocena Kasi: 8,5/10

Ocena:

Wiktor:

Gejsze to dwuosobowy filler, czyli coś, na co zawsze znajdzie się miejsce na rynku. Mechanika zarządzania ręką i wyczuwania przeciwnika sprawdza się dobrze, a zabawa jest dynamiczna. Tytuł jest też przystępny cenowo, wystarczy odmówić sobie np. pizzy i można ściągnąć do domu pudełko pełne gejsz. Jeśli grywacie we dwoje i lubicie fillery - polecam!

Kasia:

Gejsze to niewątpliwie gra z kategorii fillerów. Jest to jednak filler wyjątkowy, wymagający od graczy skupienia, kalkulowania i wyczuwania przeciwnika. W kategorii szybkich gier dwuosobowych Gejsze z pewnością zasługują na miejsce na podium w mojej osobistej klasyfikacji.

  • Dla kogo?
Dla:  par; miłośników Japonii; początkujących i zaawansowanych; szukających szybkiej, ale niebanalnej gry

Przypomina nam: Strife, Slavika

Plusy:

  • bardzo dobre wykonanie
  • oryginalne ilustracje
  • kompaktowa
  • bardzo szybka
  • banalne zasady
  • interesująca rozgrywka

Minusy:

  • wynik trochę zbyt zależny od przeciwnika [W.]
 

Grę przekazało nam wydawnictwo Nasza Księgarnia. Dziękujemy!

http://nk.com.pl/

1 komentarz: